Dekret afirmacyjny jest cennym narzędziem rozwoju osobistego i duchowego. Pomaga zmienić niesłużące już nam przekonania, kody i wzorce
w te bardziej spójne z nami.
Nadpisać pliki wgrane do podświadomości – w tym i w innych życiach.
Dekrety afirmacyjne, które tu prezentuję to tak zwane „gotowce”. Wszystkie są mojego autorstwa i zostały stworzone na moje własne potrzeby.
Dzielę się nimi z Tobą, bo chcę żebyś i Ty mógł/ mogła skorzystać z ich mocy.
A zapewniam, że działają :)
Chętnych, żeby popracować nad osobistymi wzorcami w ten sposób, zapraszam do zamówienia dekretu spersonalizowanego
Każdy dekret warto stosować przez ok. 90 dni, regularnie, przynajmniej raz dziennie.
Ja osobiście zachęcam do czytania dekretu rano, w chwili sam na sam ze sobą – aby nastroić siebie intencją na cały dzień.
A kolejny raz wieczorem, tuż przed pójściem spać, gdy umysł już wyciszony. Podświadomość jest wówczas bardziej chłonna i mniej skłonna do sprzeciwu, bo zmęczona dniem ;)
Co rozumiem przez stosowanie dekretu?
To odczytywanie dekretu w myślach lub na głos. Dwu- lub trzykrotnie. Moja metoda to czytanie w myśli dwa razy, żeby się oswoić z treścią, a trzeci raz
to już bardzo dobitne wyrażenie na głos wszystkich intencji zawartych w dekrecie.
Spróbuj, sprawdź czy to dla Ciebie – czy czujesz to narzędzie.
I obserwuj, co się dzieje, w Tobie i wokół Ciebie.
Ponieważ nie mam pojęcia, co jest dobre dla mnie na teraz, poddaję się Wyższemu Prowadzeniu.
Niech Wyższa Siła prowadzi mnie tu, gdzie mam być. Niech nada najodpowiedniejszy kierunek moim myślom,
moim słowom i moim działaniom. Odpuszczam to, co nie moje.
Odpuszczam przywiązanie do mojej (imię) wizji jedynej drogi do spełnienia.
Dopuszczam możliwość, że przywiązanie do fikcji i iluzji zamykało mnie na naturalny przepływ Życia.
Dopuszczam możliwość, że Życie w swojej mądrości ma dla mnie zupełnie inne przeznaczenie, inny plan
od tego wymyślonego przez moją głowę. Dlatego poddaję się. Pomimo lęku, pomimo obaw. Poddaję się.
Otwieram się na to nowe nieznane, dokąd prowadzi mnie Życie.
Przyjmuję wszelkie inspiracje, odpowiedzi i wskazówki jakie płyną do mnie. I podążam za nimi. Z otwartością,
z ciekawością, z zaufaniem.
Pozwalam lekko prowadzić się Życiu, bo ono wie najlepiej co, gdzie, jak i z kim.
Ufam, że to najlepsze dla realizowania mojego powołania i mojego potencjału.
Dla Najwyższego Dobra mojego i innych istot.
I tak się dzieje.
Dziękuję
Jestem kochana. Jestem potrzebna. Jestem zauważana.
Jestem uznana i przyjęta bez warunków, dlatego że jestem.
Cały Wszechświat mnie kocha i opiekuje się mną, dbając o zaspokojenie wszystkich moich potrzeb i o uleczenie wszystkich moich ran.
Miłość i światło wypełniają wszystkie braki, napełniając mnie, aż poczuję się cała – pełna, kompletna i doskonała.
Z każdym dniem czuję się coraz bardziej kompletna, czuję się całością i jednością z życiem.
Sam Bóg chciał, żebym była tu na Ziemi i miała własne życie. Więc jestem. Jestem wartościowa, bo jestem.
Jestem wystarczająca, bo jestem dzieckiem Siły Wyższej, stwarzającej wszystko co jest.
Jestem kochana i akceptowana, bo jestem. Bez warunków i bez wyjątków.
Jestem doskonałym dziełem Siły Wyższej, dokładnie taka jaka jestem.
Mam pod dostatkiem, zaopiekowania, ciepła, czułości, poczucia bezpieczeństwa, miłości, uwagi, wysłuchania, docenienia, bycia widzianą i bycia akceptowaną. Mogę przestać o to zabiegać, bo już to mam. Już tego doświadczam.
I tak się dzieje.
Odpuszczam kontrolę, manipulacje, wszystkie presje i prowokacje w związku. Puszczam całą potrzebę dominowania
nad partnerem. Odpuszczam.
Przestaję naprawiać i ratować partnera. Przestaję kochać za bardzo. Puszczam misję ratowania partnera przed nim samym.
Odpuszczam i zwracam sobie i jemu wolność.
Rezygnuję z toksycznego przywiązania do partnera. Wyzwalam siebie z uzależnienia od partnera.
Rezygnuję z nadmiernego przywiązania do partnera poprzez podobieństwo wzorców, poprzez seks, poprzez stabilizację materialną.
Uwalniam się od całego zaślepienia w związku. Puszczam całą nieprzytomną fascynację partnerem, jego wibracjami, aurą nieprzystępności, surowością, zdystansowaniem, chłodem, ciałem, jego fizycznością i seksualnością.
Uwalniam się od całego uzależnienia karmicznego od partnera. Rezygnuję z całego przywiązania karmicznego
do partnera. Rezygnuję z poświęcania siebie i swojego rozwoju duchowego i osobistego dla partnera.
Z każdym dniem jestem coraz bardziej wolna od kochania za bardzo, wolna od uzależnienia emocjonalnego od partnera oraz od toksycznego przywiązania do niego.
Uwalniam się od przymusu dominowania w związku. Uwalniam się od przymusu narzucania partnerowi swoich przekonań, swoich rozwiązań, światopoglądu, postrzegania rzeczywistości, od narzucania czegokolwiek.
Zwalniam siebie z odgrywania roli ofiary, a także opiekunki, terapeuty, nauczyciela i mentora w związku partnerskim.
Rezygnuję z całego przymusu nauczania, pouczania i poprawiania partnera.
Uwalniam się od przymusu kontrolowania partnera, jego spraw, jego przekonań, jego działań, jego zachowań.
Rezygnuję z przymusu kontrolowania jakości tego, czym karmi swoje ciało.
Przestaję pilnować jego rozwoju duchowego i prowadzić go do oświecenia.
Przestaję wpływać na partnera. Z ulgą odpuszczam przymus zajmowania się i martwienia nim i jego życiem.
Pozwalam partnerowi żyć tak, jak ma na to ochotę, tak jak tego chce.
Puszczam przejmowanie odpowiedzialności za wybory partnera. Szanuję jego wolną wolę, dlatego pozwalam jemu samemu decydować o sobie
i swoim życiu.
Akceptuję wybory i decyzje partnera.
Wybieram zdrowy związek.
Rezygnuję z cierpienia w związku. Rezygnuję z czucia się winną w związku. Odpuszczam cały smutek, żal, ból, cierpienie, złość, rozczarowanie
i frustracje. Puszczam wszystkie negatywne emocje i lęki dotyczące mojego związku i partnera. Pozwalam im odejść.
Pozwalam odejść wszystkim iluzjom, fałszywym wyobrażeniom i zakodowanym przekonaniom dotyczącym mojego partnera i związku partnerskiego. Rezygnuję z negowania rzeczywistości i otwieram się na trzeźwe i przytomne postrzeganie partnera i siebie w związku.
Przestaję dostrajać się do wibracji partnera, do jego nastrojów i oczekiwań. Uwalniam się od wszystkich jego presji, oczekiwań, prowokacji
i manipulacji.
Wybaczam partnerowi całkowicie wszystkie krzywdy rzeczywiste i urojone, i zwracam sobie i jemu wolność.
Uwalniam się od poczucia winy za odmienność moich pragnień i celów w związku i w życiu.
Pozwalam sobie być prawdziwą w związku.
Zwalniam siebie z odgrywania roli ofiary i męczennika w związku partnerskim.
Puszczam wszystkie napięcia i cały stres w relacji z partnerem, a także cały wysiłek związany z ich podtrzymywaniem. Pozwalam temu wszystkiemu odejść.
Rezygnuję z rozwoju poprzez cierpienie.
Wybaczam sobie, że kiedykolwiek wybierałam cierpienie i odrzucenie jako sposób na życie, na związek, na rozwój.
Tu i teraz, świadomie i przytomnie puszczam wszystkie blokady, lęki i opory przed doświadczaniem szczęśliwego, harmonijnego, lekkiego
i pełnego miłości życia w wysokich wibracjach.
Już wiem i czuję, że w pełni zasługuję na miłość i na wszystko co najlepsze, dlatego otwieram się na to
i poddaję z ufnością bożemu prowadzeniu.
I tak się dzieje.
Dziękuję
Puszczam misję ratowania partnera przed nim samym. Odpuszczam.
Rezygnuję z całego przymusu prowadzenia go do trzeźwości, przytomności, do rozwoju duchowego i do oświecenia.
Rezygnuję z misji pilnowania partnera.
Uwalniam się od wszystkich kodów, intencji i przymusów wyciągania go z niskich wibracji, uświadamiania go
i prowadzenia z powrotem do Boga.
Odpuszczam cały projekt, przymus i upór kontynuowania tego przedsięwzięcia i wszystkie założenia karmiczne
wobec partnera.
Puszczam cały przymus i presję kontrolowania partnera i jakości jego życia. Odpuszczam.
Już teraz przestaję na siłę podwyższać jego wibracje i ciągnąć go za sobą.
Zwracam mu wolność ode mnie, od wszystkich moich presji, przymusów, oczekiwań, wymagań i ograniczeń.
Pozwalam mu żyć tak, jak tego chce.
Oddaję mu pełną odpowiedzialność za jego życie. Przestaję go oceniać i osądzać jego wybory i decyzje.
Akceptuję i szanuję partnera, jego wolną wolę i jego sposób na życie.
Zwracam sobie wolność od partnera.
Uwalniam się od wszelkiej podatności na jego energię, presje, manipulacje i prowokacje.
Rezygnuję z misji ratowania go i opiekowania się nim oraz od całego uzależnienia od niego.
Już teraz puszczam całe karmiczne uwielbienie, poddaństwo oraz nieprzytomne pożądanie wobec niego.
Przestaję postrzegać go jako bóstwo, żywego boga i władcę nade mną.
Już teraz zrywam wszystkie kontrakty, umowy, przysięgi i zobowiązania karmiczne wobec partnera.
Już teraz uwalniam się od przymusu służenia mu, czczenia go i dostrzegania tylko jego.
Rezygnuję z odgrywania tej roli tu i teraz, na trzeźwo i przytomnie.
Już teraz puszczam całe uzależnienie seksualne, mentalne i duchowe od partnera, a także wszystkie intencje podtrzymywania tego uzależnienia.
Ja, (imię) rezygnuję z rozwoju poprzez cierpienie, niedosyt i brak spełnienia.
Wybaczam sobie, że kiedykolwiek wybierałam cierpienie, męczeństwo, odrzucenie i niską jakość jako sposób na życie, na związek, na rozwój.
Tu i teraz, świadomie i przytomnie zrzucam wszystkie okowy, więzy, blokady, lęki i opory przed doświadczaniem szczęśliwego, radosnego, harmonijnego, lekkiego i pełnego miłości życia w wysokich wibracjach.
Już wiem i czuję, że świat jest dla mnie bezpiecznym i przyjaznym miejscem.
Uświadamiam sobie, że w pełni zasługuję na miłość i na wszystko co najlepsze, dlatego otwieram się na to i przyjmuję
z otwartymi ramionami to, co Bóg ma dla mnie najlepszego.
Wiem i czuję, że Bóg/ Siła Wyższa zawsze się mną opiekuje, więc pozwalam na to i z ufnością poddaję się bożemu/ wyższemu prowadzeniu.
I tak się dzieje.
Dziękuję